Log in

Kinga Wachowska, młoda dziennikarka sportowa, miała niezwykłe marzenie - chciała trenować żużel.
Niestety, nie pozwalały jej na to polskie przepisy, które mówią jasno - sport żużlowy mogą uprawiać tylko chłopcy.


Co dziwniejsze, nasi polscy zawodnicy ścigają się na zawodach z kobietami z innych krajów, ponieważ te są zapraszane jako zawodnicy wysokiej klasy... Dlaczego polscy zawodnicy nie mogą ścigać się z Polkami, podczas gdy ścigają się z cudzoziemkami? Dlaczego nikogo do tej pory nie dziwił ten absurd?


Spróbujmy wyjaśnić od początku...

Kinga nie uważa się za feministkę. Po prostu marzy tylko o tym, żeby jeździć na żużlu... Żeby móc trenować, bo być może na zawodową realizację pasji jest już za późno - licencję zdobywają zwykle młodsi zawodnicy. Już od dłuższego czasu próbowała zdobyć możliwość treningów w Ostrowie. Żeby jednak móc trenować, potrzebowała zgody GKSŻ - czyli Głównej Komisji Sportu Żużlowego, której początkowo ta nie chciała udzielić.

Oficjalna odpowiedź GKSŻ na jedno z pism od Kingi brzmiała następująco:
"Na posiedzeniu w dniu 7.02.2008 r. (GKSŻ) zapoznała sie ponownie z pismem z dnia 28.01.2008 r. w sprawie możliwości podjęcia przez Panią treningów jazdy motocyklem na żużlu. Informujemy, że aktualny Regulamin Sportu Żużlowego nie przewiduje możliwości szkolenia kobiet w szkółkach żużlowych. W związku z powyższym Komisja nie może zezwolić na treningi osobie nie będącej formalnie adeptem szkółki żużlowej."

Regulamin dotyczący naboru i szkolenia adeptów oraz Art. 101.2 w regulaminie Zawodów Motocyklowych na Torach Żużlowych (Część II, Rozdział 1)  rzeczywiście mówi jasno:
"Certyfikat, stwierdzający kwalifikacje i uprawnienia do uprawiania sportu żużlowego i mini żużla, wydaje, zawiesza i cofa Biuro Sportu.
Certyfikat wydaje się osobie, która spełni następujące wymogi:
1) jest płci męskiej,
2) ma ukończone 16 lat w odniesieniu do sportu żużlowego lub 10 lat w odniesieniu do mini żużla,
3) nie ukończyła 35 lat,
4) złoży pisemny wniosek z załącznikami, zgodnie z przepisami Regulaminu Naboru i Szkolenia Adeptów,
5) przedstawi ważną polisę ubezpieczeniową NW,
6) odbędzie przed komisją wyznaczoną przez GKSŻ egzamin wg procedury określonej w Regulaminie Naboru i Szkolenia Adeptów i uzyska wynik pozytywny."

Ciekawostką jest fakt, że ani UEM (Europejska Unia Motocyklowa), ani FIM (Międzynarodowa Federacja Motocyklowa) nie zabraniają kobietom uprawiania żużlu. Praktycznie w większości europejskich krajów kobiety mogą się ścigać z mężczyznami na czarnym torze. Skąd więc takie przepisy w polskiej organizacji?

Argumenty przeciw Polkom na torach żużlowych są dość tendencyjne. Między nimi znajdują się takie "tezy", jak:
- żużel jest zbyt niebezpieczny dla kobiet,
- kobiety są słabsze wytrzymałościowo,
- mężczyźni baliby się kobietom na torze zrobić krzywdę,
- chorobą zawodową w sporcie żużlowym jest choroba wibracyjna (w wyniku czego np. kobieta, która jeździłaby na żużlu zawodowo, miałaby ogromne problemy z donoszeniem ciąży).

Powyższe argumenty moim zdaniem można obalić paroma zdaniami przy małej czarnej bez większych wysiłków.
Choroba wibracyjna - być może jeden z najcięższych kalibrowo argumentów przeciw... Choroba ta jest zagrożeniem dla obu płci, nie tylko dla kobiet. Motocykle nie mają systemów teleskopowych, które chroniłyby przed wibracjami. Problemy z donoszeniem potencjalnej, przyszłej ciąży (bo chyba nie mówimy tu o sytuacji, kiedy ciężarna już kobieta ściga się na torze...)? Nikt takich badań nie przeprowadzał. Jeśli jednak takie badania byłyby przeprowadzone, być może należałoby również sprawdzić, czy wibracje nie wpływają na jakość i ilość plemników w spermie zawodników... Jakoś nikt nie przejmuje się męską gotowością do rozmnażania.

Poza tym wszystkim mamy takie czasy, że kobiety czasem świadomie rezygnują z macierzyństwa. Mają takie prawo. Dlaczego kobieta musi być potencjalnie zawsze gotowa do płodności i rozmnażania się? Jeśli świadomie z tego rezygnuje? I dlaczego znowu decydują o tym mężczyźni? Zaszczyt rodzenia dzieci zbyt często jest powodem do dyskryminowania kobiet - w imię ich dobra, oczywiście.
I rzecz do przemyślenia odnośnie tej choroby - "wibracje powodują miejscowe zmiany chorobowe narządu ruchu oraz objawy ogólne w postaci skurczowej reakcji obwodowych naczyń krwionośnych z zaburzeniami czucia i odżywiania oraz towarzyszącymi zmianami czynności układu krążenia, a także zapalenia wielonerwowe i zaburzenia czynności układu nerwowego (nerwica naczyniowo-ruchowa)."
Kiedyś chłopcy musieli ukończyć 18 lat, żeby jeździć, ponieważ, jak udowodniono, niezwykle szkodliwym dla zdrowia chłopców jest uprawianie żużla w okresie kształtowania się systemu kostnego i nerwowego organizmu. Obecnie na mini-tory wpuszcza się 10-latków...

Kobiety są mniej wytrzymałe? Pod jakim względem? Udowodnione zostało, że kobiety o wiele lepiej niż  mężczyźni znoszą długotrwały wysiłek fizyczny. Istnieją nawet badania, z których wynika, że część mężczyzn przy porodzie... zmarłaby z wyczerpania. Jak do tego ma się teza o wytrzymałości?
Kobiety są generalnie słabsze niż mężczyźni - chodzi tu o tężyznę fizyczną (choć i tutaj można by polemizować...), ale ta różnica nie przeszkadza w prowadzeniu motocykla na torze wyścigowym. Wszystko jest kwestią uwarunkowań fizycznych danej kobiety, treningów i ćwiczeń. Cięższe do "udźwignięcia" są kariery sportowe w boksie, zapasach, podnoszeniu ciężarów niż jazda motocyklem na torze...

Żużel jest niebezpieczny dla kobiet - czy bardziej niebezpieczny niż dla mężczyzn? Potencjalne niebezpieczeństwo niosą też inne zawody: kaskaderka, żołnierka, policjantka... To osobista decyzja każdego człowieka, na jakie ryzyko jest w stanie się narazić bez większej szkody psychicznej. Co do szkód fizycznych - mogą one nam się zdarzyć zawsze, nawet bez zamiłowania do sportów "niebezpiecznych".

Jeden z argumentów, dotyczących tzw. "gentlemańskiego" zachowania, czyli teza, mówiąca o tym, że mężczyźni baliby się jeździć na torze z kobietami, ponieważ mogliby im zrobić krzywdę.
Po pierwsze - już z nimi jeżdżą (z cudzoziemkami), nie stosując zasady "panie przodem" - sport to sport i prawdziwy zawodnik nie zastanawia się, czy rywalizuje z kobietą, czy z mężczyzną, czy z chłopcem, który dopiero uzyskał licencję. Nie rywalizuje z płcią czy z wiekiem innych sportowców, ale z ich umiejętnościami, talentem i doświadczeniem.
Po drugie: czy pseudo-gentleman, pod maską troski i uprzejmości, nie skrywa pseudo-szowinisty? Jak czuje się facet, który przegrywa z kobietą? Z reguły zawsze potem zawadiacko oznajmia, że "dał fory" kobiecie albo "dzisiaj jest dzień dobroci dla... kobiet". Ilu mężczyzn przyznałoby - ona jeździ lepiej ode mnie, zasłużyła na lepszą lokatę?

Piotr Szymański, przewodniczący Głównej Komisji Sportu Żużlowego, przypomina kobietom: "Myślę, że nie muszę przekonywać o tym, jak urazowym sportem jest żużel. Dziewczyna, która decyduje się na taki krok musi odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy ma szansę i siły? Tutaj nie liczą się same chęci. W tak specyficznym środowisku trzeba być naprawdę twardym i uodpornionym na ataki ze wszystkich stron."
Czy na te same pytania nie muszą sobie odpowiedzieć młodzi chłopcy i ich rodzice? Przecież i dla nich ten sport jest urazowy. Im również nie wystarczają same chęci.


Wydaje się, że kobietom odmawia się przywileju treningów żużlowych, ponieważ to jeden z nielicznych ostatnich męskich bastionów, do którego do tej pory kobiet nie wpuszczano.
W tych właśnie bastionach słyszy się następujące komentarze:
- "dobrze, że kobiety nie jeżdżą, mam nadzieję, że to się nie zmieni. I tak już uprawiają wiele sportów, do których pasują jak wół do karety...",
- "niech zostaną na trybunach, tam będzie im znacznie lepiej, a najlepiej to już przy garach w kuchni",
- "w tych motocyklach brak lusterek - jak by się malowały w czasie jazdy, a po drugie to chyba ciężko byłoby zrobić kask z lokówką",
- "nie jeżdżą, bo cały stadion musiałby być wtedy gumowy, kobitki nie myślą za kierownicą i nieważne, czy to auto, motor czy rower"*
oraz inne, bardziej już wyszukane (czytaj = seksistowskie) tezy.

Wielu żużlowców uparcie uważa, że to nie jest sport dla kobiet.
- Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że pod maszyną startową stoi Jason Crump, Nicki Pedersen, Damian Baliński i kobieta. Ten sport dla kobiet jest zbyt brutalny. Wydaje mi się, że nie powinny uprawiać tej dyscypliny. Jest wiele innych sportów bezpieczniejszych i równie widowiskowych, w którym kobiety potrafią się doskonale odnaleźć - twierdzi Damian Baliński, zawodnik Unii Leszno.

Ale czołowy zawodnik świata, Australijczyk Jason Crump ma odmienne zdanie.
- Moja córka doskonale radzi sobie na crossie. Jestem z niej dumny. Jeśli dziewczyny w Polsce chcą to robić i są w stanie przejąć kontrolę nad motocyklem, to ja nie widzę przeszkód. Mam nadzieję, że PZM kiedyś zmieni podejście do kobiet chcących uprawiać żużel - przekonuje Crump.

Argumentem przemawiającym za dopuszczeniem kobiet do sportu żużlowego powinna być chociażby sama zasada równouprawnianie (przynajmniej teoretycznie), ale przede wszystkim chęci kobiet do zaistnienia w tym sporcie.
Dodatkowym argumentem często powtarzanym przez zwolenników dopuszczenia kobiet do zawodów żużlowych jest to, że mogą one w Polsce startować w bardziej kontuzjogennych sportach motorowych, m.in. w motocrossie i w pokrewnym enduro.

Podsumowując: dlaczego mężczyźni uważają kobiety za mało inteligentne istoty, które nie wiedzą, co dla nich dobre i które nie umieją o siebie same zadbać? Żużel jest tak samo niebezpieczny dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Oni mogą ryzykować. W imię czego kobietom odmawia się tego prawa?

Na szczęście z inicjatywy Kingi Wachowskiej,  o której mowa była na początku, która nie odpuściła debaty pomimo początkowej niechęci GKSŻ do poruszania tematu zmian w regulaminie, w sierpniu tego roku odbyło się spotkanie 3 dziennikarek: Joanny Wojtko, Beaty Juchniewicz z Leszna i właśnie Kingi Wachowskiej z Piotrem Szymańskim, przewodniczącym GKSŻ.

Wnioski spotkania były optymistyczne.
- Nie widzę przeszkód, by zmienić zapis w regulaminie. Na początek można dać przyzwolenie na treningi. Musi zostać to jednak zaaprobowane przez Główną Komisję Sportu Żużlowego - powiedział Piotr Szymański, przewodniczący GKSŻ.
Na szczęście na treningach się nie skończyło. Jak się okazało, ostatecznie GKSŻ zezwoliła nie tylko na treningi, ale także na zdobycie certyfikatu "Ż" oraz pełnoprawny udział w zawodach.

Przed nami czasy, kiedy obok zawodniczek z innych krajów, również Polki będą mogły pokazać, co potrafią kobiety z kraju, gdzie tradycje żużlowe są tak silne. Wszystko to dzięki wytrwałości jednej dziewczyny...

Tylko uparcie wraca jak bumerang pytanie - dlaczego musimy się tak nawalczyć o nasze oczywiste prawa?



* wypowiedzi pochodzą z przypadkowych forów internetowych, gdzie mężczyźni wypowiadali się na temat: dlaczego kobiety nie jeżdżą na torach żużlowych