Log in

Na świecie jest około 1000 znaczących i znanych klubów motocyklowych, w tym co najmniej 14 kobiecych. W samej Europie Federacja Europejskich Stowarzyszeń Motocyklistów zrzesza 24 krajowe organizacje motocyklistów z 19 państw, a Międzynarodowe Zrzeszenie Motocyklistek (WIMA) łączy kobiety z 14 europejskich krajów.

W Polsce do Kongresu Polskich Klubów Motocyklowych należy 79 klubów zrzeszających motocyklistów, w tym jeden zrzeszający obie płcie, jeden międzynarodowy kobiecy - AMAZONS WMC oraz tylko jeden polski żeński klub motocyklowy.  

QUEENS OF ROADS, bo o nich mowa, to pierwszy rdzennie polski Kobiecy Klub Motocyklowy. Formalnie powstał w 2008 roku, ale barwy klubowe dziewczyny otrzymały 18 kwietnia 2009 roku w Rajgrodzie na Kongresie Polskich Klubów Motocyklowych.   


Historia „Królowych” rozpoczyna się w lutym 2006 roku, kiedy to Prezydent  Klubu –  Patrycja Młodnicka - przypadkowo na imprezie u znajomych spotyka inną motocyklistkę – Irę i w niedługim czasie jej koleżankę Myszę. Kolejne miesiące to wspólne wyjazdy oraz nawiązywanie znajomości z innymi motocyklistkami, które powoli zaczynają tworzyć coś więcej niż tylko grupę wypadową na zloty. Wspólna pasja, czas spędzany razem oraz chęć stworzenia czegoś więcej, prowadzą do pierwszych rozmów i planów o tym, aby się zrzeszyć. We wrześniu 2008 roku dziewczyny podejmują ostateczną decyzję – rozpoczynają starania o uznanie ich grupy przez Kongres Polskich Klubów Motocyklowych za pełnoprawny polski klub motocyklowy dla kobiet.

Zaczynają  szukać poparcia wśród klubów kongresowych – FAITHLESS FG oraz ROAD RUNNERS MC. Dzięki ich pomocy i wsparciu Królowe otrzymują na wspomnianym już Kongresie w kwietniu 2009 roku zgodę na noszenie barw klubowych z przodu kamizelek oraz „kongresówki” na plecach, dzięki czemu na zlotach czują się wyjątkowo, gdyż na widok barw klubowych w męskiej głowie zapala się lampka z napisem – ta kobieta to nie „plecak”. I jak same dodają, obszyta kamizelka wprowadza również gentelmeńską zasadę - zasadniczo nie płacą za wstępy na zloty.  

Obecnie QUEENS OF ROADS to 17 dziewczyn, pochodzących z środkowo-południowej Polski. Wszystkie jeździły kiedyś na zloty ze swoimi mężami czy chłopakami, ale już wtedy większość z nich na własnych maszynach. Szybko zorientowały się, że dzielenie tej pasji z innymi dziewczynami jest dużo przyjemniejsze, bo inaczej się jeździ z kobietami, a zupełnie inaczej z mężczyznami. Dziewczyny tworzą „grupę wsparcia motocyklowego”, ale nie tylko, ponieważ wspierają się także w życiu prywatnym. Przy okazji spotkań mogą porozmawiać o tematach, które u mężczyzn wywołałyby uśmiech na twarzy. Począwszy od tego, jak ułożyć włosy pod kaskiem, gdzie kupić babskie stroje motocyklowe, a skończywszy na tematach związanych z naprawą motocykla, czy doradztwie, na jaki motocykl wymienić swoją obecną maszynę.  

Chcą  należeć do klubu, bo zależy im na tym, aby rozpropagować sport motocyklowy wśród kobiet, aby pokazać, że kobiety też potrafią jeździć, znają się na swoich motocyklach, ale przede wszystkim, że potrafią się zorganizować i sprawnie działać w grupie. Jednocześnie dodają, że nie fiksują, aż tak na punkcie spraw klubowych, jak faceci. Owszem klub jest dla nich bardzo ważną częścią życia, ale muszą być w jego funkcjonowaniu dużo bardziej elastyczne. Prowadzą domy, pracują, są matkami, żonami. Nie mogą więc ustalać, aż tak sztywnych reguł, jak to jest w niektórych klubach motocyklowych dla mężczyzn. Dlatego też podstawą ich istnienia jest głęboka chęć zrobienia czegoś wspólnie w kobiecym gronie, a gdzie jest chęć tam są i efekty. Na forum dziewczyny ustalają, która jedzie na jaki zlot, aby mieć swoją reprezentację na najważniejszych tego typu imprezach w kraju. Jeśli któraś z dziewczyn nie może uczestniczyć w wyjeździe, nikt nie robi problemu. Najważniejszy jest dla nich kontakt, który stale utrzymują ze sobą. Mają się trzymać przede wszystkim razem i oczywiście w miarę możliwości, jak najczęściej spotykać się na imprezach motocyklowych, ale nie tylko. Dwa razy w roku, na rozpoczęcie i zakończenie sezonu motocyklowego, planują spotkania całego klubu, aby wspólnie ustalić najważniejsze dla klubu kwestie.   

Kolejnym celem Królowych jest uwidocznienie kobiet na motocyklach. Znają motocyklistki, które chcąc wyróżnić swą płeć piękną z tłumu motocyklistów na trasie zawieszając stringi na rejestracji, doczepiając sobie warkocze,  przemalowywując motocykle czy kaski na różowo lub inny kobiecy kolor czy motyw. Queens, jak same o sobie mówią, mają świadomość tego, że jazda motocyklem do najbezpieczniejszych pasji nie należy – każdy wyjazd może się różnie skończyć, bo nie raz tego doświadczyły. Choć często nie ruszają w drogę bez makijażu , cóż z tego, że pod kaskiem go nie widać i starają się wybierać stroje motocyklowe, które choć odrobinę podkreślają kobiece kształty,  to na pierwszym miejscu stawiają własne bezpieczeństwo.

Mimo, że  łączy je silna więź, to nie są grupą zamkniętą lecz jak najbardziej otwartą na pojawianie się nowych członkiń, bo w „kupie” siła. Przy czym, aby stać się jedną z Królowych, dziewczyny muszą najpierw poznać potencjalną kandydatkę, powinna ona z nimi pojeździć przez jakiś czas, a dopiero potem podejmowana jest decyzja o ewentualnym przyjęciu do klubu. W zasadzie jedynym warunkiem, poza samym zamiłowaniem motocyklizmu i chęci należenia do ich klubu, jest posiadanie prawa jazdy i własnej maszyny, ponieważ dla dziewczyn pasja musi wiązać się z praktyką.   

W przyszłości planują zalegalizować swój klub jako stowarzyszenie po to, aby móc pomagać potrzebującym, wspierać motocyklistki, a także po to, aby zorganizować swój zlot, choć jak same dodają, na planowanie takiego przedsięwzięcia jest jeszcze za wcześnie. Póki co, małymi kroczkami realizują więc swój inny cel: działalność charytatywną.

Na VII Międzynarodowym Zlocie Motocyklowym ROAD RUNNERS MC, który odbył się pod koniec maja w Skarżysku – Kamiennej w ośrodku Rejów, licytowany był znaczek, który mąż i syn jednej z członkiń wytopił ze złota zebranego wśród Królowych. Ten wyjątkowy medal, jak o nim mówią, wylicytował klub VC1978, za 7200zł.  Dziewczyny pomogły w ten sposób trzynastoletniej Ewelince ze Śląska, gdyż pieniądze z tej licytacji przeznaczone były na jej operację. Teraz planują zorganizowanie we września w Domu Dziecka w Miechowie motocyklowe zakończenie wakacji dla tamtejszych wychowanków.   

W kalendarzu QUEENS OF ROADS na obecny sezon zaplanowanych jest jeszcze kilka imprez motocyklowych, chociaż dziewczyny można spotkać także na mniejszych zlotach,ai głównie na polskich drogach. Ich zrzeszenie się jest ważnym etapem w historii polskiego ruchu motocyklowego. Na razie są to początki istnienia klubu, więc tym ciekawsze jest to, co będzie się działo z nimi w przyszłości. Ale po ich obecnej aktywności motocyklowej i entuzjazmie, który im towarzyszy, możemy spodziewać się dalszego, dynamicznego rozwoju klubu.




Autor: MaGda S.
Zdjęcia: Archiwum Queens of Roads